Notizie

Loading...

domenica 2 ottobre 2005

Cercasi traduttore

Sono stato menzionato in questo articolo, che a quanto pare si occupa della Fallaci. Qualcuno saprebbe tradurne i contenuti?
Po pozycji "Inshallah" z 1990 r. chyba nie planowała już kolejnych książek. Przerwała jednak swoje milczenie po ponad 10 latach - w reakcji na zamachy z 11 września 2001 r. "Bo jestem bardzo, bardzo wściekła - napisała w liście do redaktora naczelnego "Corriere della Sera". - Wściekła wściekłością zimną, jasną i racjonalną. Wściekłością, która eliminuje wszelki dystans, wszelkie pobłażanie. Która nakazuje mi odpowiedzieć im (tym, którzy cieszyli się z zamachów) i przede wszystkim napluć na nich. Ja pluję na nich". "Wściekłość i duma" oraz "Siła rozumu" sprzedały się w milionach egzemplarzy. Przez tygodnie były na czele listy bestsellerów w kilkudziesięciu krajach świata. Były też najbardziej krytykowanymi książkami ostatnich lat. Większość krytyków to lewacy z ruchów no global, nie mogący darować Fallaci sympatii i współczucia dla Stanów Zjednoczonych. Ich argumenty są równie słabe jak leninowskie tezy. Znienawidzona jest - musiała to brać pod uwagę już przy pisaniu - przez niemal cały świat arabski. Argumenty są nasycone słowami w rodzaju "suka" i "zabić ją". Gorzej z arabistami i historykami - z wieloma z tych krytyk nie sposób się nie zgodzić: "To prawdziwy koncentrat najgorszych przesądów i wyświechtanych opinii, jakie kiedykolwiek napisano o historii świata arabsko-islamskiego" - zauważył znany włoski historyk Arrigo Petacco. "To nie jest prawdziwy pamflet - zauważał świetny krytyk i eseista Valerio Evangelisti na temat "Siły rozumu". - Brak mu do tego zwięzłości i rygoru argumentacyjnego. Z pewnością nie jest to też esej: materiały gromadzone są w książce bez jakiegokolwiek porządku, źródła są niepewne lub niezrozumiane, a tezy nie dowiedzione lub niemożliwe do dowiedzenia". Z tymi opiniami można polemizować, z kolejną, również autorstwa Evangelistiego, raczej nie: "Autorka wciąż dywaguje, przeskakuje z tematu na temat, nakłada na siebie najprzeróżniejsze odniesienia, aż do utraty nici przewodniej. Czasami wydaje się wahać, jąkać, jakby, zdradzona przez zapał, zapominała, o czym mówiła. W takich wypadkach zamyka rozdział lub przechodzi do rozważań całkowicie odmiennych, pierwszych, jakie jej przechodzą na myśl". W wielu analizach pojawia się porównanie ostatniej trylogii Fallaci do "Mein Kampf" Adolfa Hitlera. "Tekst napisany nie po to, by go czytać, lecz raczej by kartkować. Rygor logiczny prawie nieobecny, struktura dzieła zerowa, ciągłe dywagacje, baza naukowa lub poznawcza nieobecna. Tylko kilka silnych idei nieustannie powtarzanych, by złowić roztargnionego czytelnika. Bardziej niż o idee chodziło o Żyda, nosiciela wszelkiego zła" (Evangelisti). "To plagiat `Mein Kampf`, w którym słowo `żyd` zostało zastąpione przez słowo `muzułmanin`" (Sherif El Sebaie).